Gry i zabawy

Może i nie są najpiękniejszymi zabawkami świata, ale dziś syn mój, lat 2,5 świeżo skończone, bawił się nimi ze mną ponad godzinę.

Sam, z własnej inicjatywy przyniósł dla mnie Kotka, dla siebie Misia (Króliczek chyba zapadł się pod ziemię ze wstydu). I chodziliśmy na plac zabaw żeby bawić i zjeżdżać, na zakupy, chodziliśmy szukać skarbu, chodziliśmy do Panamy, łowiliśmy ryby, kładliśmy się spać i wstawaliśmy, odwiedzaliśmy się w domkach i częstowaliśmy herbatką i kawą, prowadziliśmy bardzo długie rozmowy o przyjaźni i uczuciach ‚tata nie przyszedł i misiowi przyklo’ , ‚jesteś choly kotku, ale ja ciebie wylecze’ itp.

I to wszystko bez udziału żadnych rekwizytów, oprócz wyobraźni.

Jestem szalenie dumna z synka, który to wszystko ma. I z siebie, że potrafiłam mu to dać.

Chcę o tym pamiętać. Dziecko, jak widać, nie musi mieć najdroższych zabawek świata, wszystkorobiących, głośnomówiących grajków i świecidełek. Wystarczy kawał spranego dżinsu z naklejonymi oczami i rodzic, który zechce animować partnera w zabawie.

I dlatego uszyję mu kolejne zabawki. I kolejne. Dopóki będzie chciał się nimi bawić.

Jak tylko znajdę chwilę.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s