Naprawdę nie dzieje się nic

Balkon zrealizowany w wersji produkcyjnej. Jeszcze w ramach usprawnień podwrożeniowych dostanie 3 roślinki pomidorów, które nie mam pojęcia, w czym posadzić. Tzn mam pewien plan. Plan obejmuje blaszane wiadra, farbę tablicową oraz konieczność dokupienia kilkudziesięciu litrów ziemi.

Ale ale. W truskawkach wykiełkowały mi coś. Profilaktycznie nie wypieliłam z ciekawości. Dziś wyciągnęłam jedną z roślinek, poddając ją badaniu organoleptycznemu i co? Koperek!
Gwiazda zeszłorocznych upraw, core biznesu balkonowego anno domini 2012, już rok później został zdegradowany do roli smętnego chwastu w truskawkach.

Natomiast pośród mięty, oregano i chybatymianku wrzuciłam jakieś resztki nasion bazylii z paczki sprzed roku i mam wrażenie, że coś tam zaczyna kiełkować. Ale to nie koniec. Gdyż z zeszłorocznych korzeni wybijają się na niepodległość dwa silne lubczyki.
Wygląda na to, że roślinność w tym roku zafundowała mi kumulację. No i jak dotąd mrówki nikogo nie sprowadziły. Jeśli zbierają siły żeby zaatakować rośliny bardziej odhodowane, to ja będę gotowa. Będę psikać wywarem z czochu pod ciśnieniem.

Książki.
Ciągle chodzi za mną napisanie paru słów o „Mistyce kobiecości” Betty Friedan. Tym bardziej, im bardziej widzę w Polsce ad 2013 te same mechanizmy, które wypychały amerykańskie kobiety z rynku do domów w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. A to nie jest dobrze.
Sama złapałam się, na ciążowo-macierzyńskim będąc, na ten lep. Pieczenie własnego chleba (z hodowlą zakwasu, kupowaniem specjalnych mąk, celebracją każdego bochenka), robienie od podstaw makaronu, jogurtu. Wszystko to jest bardzo fajne i bardzo przyjemne jako hobby, ale potwornie upierdzielające jako zinternalizowany obowiązek. No ale to znowu nie dzisiaj. Dzisiaj jadę wymienić papier na dane, książki na ebooki. O.

Mam też ochotę zabrać młodego do fotelika i wybrać się na masę krytyczną. Żeby nie było, masę krytyczną to osiągnęłam już dawno i to bez roweru. Albo na rajd jakiś. Szukam sposobu, żeby Kuba ruszył zad i pojeździł z nami. Chyba trzeba będzie jakiś szantaż?

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s