Uzależniony umysł, współuzależniony umysł

Babcia mojego syna ma pewien wstydliwy sekret. Mianowicie pali. Pali dużo, od wielu lat i nie może rzucić. Kaszle potwornie, krępuje ją ten nałóg. Wstydzi się go przed wnukiem.

U nas w domu się nie pali. Ostatecznie, jak już ktoś musi, wychodzi się na balkon i kopci się tam, ku mojemu zażenowaniu zresztą, bo nie cierpię zanieczyszczać przestrzeni publicznej ani przedmiotami namacalnymi, czyli śmieciami bądź odpadami biologicznymi ani hałasem, dymem czy smrodem.

Zatem moja mama cichcem wychodziła tup tup na balkon. A dziecko pyta mamo, gdzie babcia idzie? A po co? A co to?

Zgodnie z prawdą odpowiadałam, że na balkon i że zapalić papierosa  i że niedopałek.

Oj, mówi moja mama, oj, ale nie mówcie mu tego. Nie mówcie mu, że babcia pali.

Przed każdym wyjazdem jestem pouczana w dziedzinie wychowania progeniturka, zwykle pouczenie przyjmuje jeden motyw przewodni. Czasem jest to zbyt lekkie przyodzianie, czasem konieczność dbania o właściwe odżywianie potomka. Ostatnia wizyta zaowocowała pouczanką o konieczności traktowania dziecka serio i odpowiadania mu na pytania szczerze oraz wyczerpująco.

Czy tylko ja zauważam tu pewną sprzeczność deklaracji z postępowaniem?

Babcia, wychodząc zapalić, oczekiwała, że jej rodzina będzie okłamywała jej ukochanego wnuka w celu ochrony jej wizerunku. Że wszyscy dookoła zatańczymy taniec wokół jej uzależnienia i będziemy opowiadać o wychodzeniu na świeże powietrze, że będziemy odwracać uwagę i w podobne sposoby ignorować różowego słonia stojącego na środku pokoju.

Podejrzewam, że jeszcze kilka lat temu weszłabym w tę grę jak nóż w masło. Naturalne dla mnie było krycie mamy, udawanie że wszystko jest ok. Nagle jednak, ku ogromnemu zdziwieniu mojej mamy, okazało się, że nikt tu jej kryć nie zamierza i jej nałóg to jej sprawa i odpowiedzialność. I jeśli nie chce, żeby wnuk widział w niej osobę uzależnioną, palaczkę, to ona musi się z tym zmierzyć. Rzucić, bądź nauczyć się tłumaczyć dociekliwemu przedszkolakowi ze swojego problemu.

Bo przecież moja mama uważa, że należy dziecku tłumaczyć i odpowiadać. Tylko mam niejasne podejrzenie, że owszem, ale z wyjątkiem spraw brzydkich, takich jak nałogi. Czyli wstydliwych.

A może ja rzeczywiście nie powinnam mówić dziecku że babcia pali? Albo może powinnam bezwzględnie zabronić palenia tak w domu, jak i na balkonie? Ale czy to nie byłoby zamiatanie problemu pod dywan i udawanie, że wszystko jest w porządku?

Reklamy

4 thoughts on “Uzależniony umysł, współuzależniony umysł

  1. jusia pisze:

    papierosy są złe-sama kiedyś popalałam i wiem co mówię. moja mama paliła jak twoja, i jak mały do niej chodził-albo ona sie nim u mnie opiekowała to paliła na balkonie, a mały z nią…paluszkami. jak to zobaczyłam to zrobiłam awanturę i pomogło. teraz od 2 lat nie pali bo kupilam jej e-papierosa i pomogło. nie możesz jej zabraniać palić na balkonie, ale tez nie można tego kryć przed dzieckiem

    Polubienie

    • Moja mama na szczęście nie opiekuje się młodym i jak przyjeżdża to tylko na kilka dni. Nie myślałam o e-papierosie, ale podejrzewam, że dla mojej mamy to nie byłoby rozwiązanie, za silne uzależnienie 🙂

      Polubienie

  2. Plazma pisze:

    Nie da się dziecka chronić przed całym syfem świata tego. Powinno wiedzieć, że istnieją palacze, że mamy ich w rodzinie, że mają kłopot, bo to śmierdzi i jest groźne.
    Ja udawałam przed Di, że nie palę. Kryłam się, nie paliłam przy niej ani w domu. Aż któregoś dnia przestałam się kryć, tłumacząc się brzydką chorobą. Nie wiem, jak to mogło na nią wpłynąć, myślę, że nie złamie jej to życiorysu. Zrobiłam jej masę innych świństw, przeprowadzek, traum. Przy całej mojej miłości do niej.
    Od kiedy nie palę jednak, jest fajniej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s