Mój poranek

Niedzielny poranek – gdy, rozczochraną jeszcze będąc sączy się gorącą kawę ze spienionym mlekiem na zielonym, pachnącym ziołami i lawendą balkonie, usłyszeć można szczęk dziesiątek sztućców z wielu otwartych kuchennych okien, radio grające Claptona akustycznie, śmiechy. Na patio o tej porze dominuje aromat kawy, nuty kawowe przeplatają się z zapachem świeżego pieczywa. Ten z przeciwka co ma rower wyjechał na weekend. Palacze balkonowi z pierwszego jeszcze śpią. Pięknie im balkon obrósł, jak co roku. Plac zabaw jeszcze pusty. Słońce już grzeje, truskawki dojrzewają w oczach, samoloty nisko latają, nie zapowiada się na deszcz, co kilka minut któryś podchodzi do lądowania.

To jest ten moment. Ta chwila, kiedy protoplastuś wybywa po zakupy, progeniturek śpi twardo i jesteśmy tylko ja, moja kawa i książka.

truskawki na balkonie

truskawki na balkonie

A potem to już wiadomo, piski dzieci, odwieczny zapach niedzielnego rosołu, głośne kłótnie, szczekające z balkonów kundle, skwar i upał, mamo chodź, mamo daj, mamo zobacz.

malowanie

malowanie

 

Ale poranek jest tylko mój.

 

 

 

Reklamy

2 thoughts on “Mój poranek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s