2014 – rok bez kupowania

Więc w nowym roku postanowiłam zostać gwiazdą muzyki soul. I utrzymywałam to postanowienie przez całe 10 minut dopóki nie przypomniałam sobie że a) bardzo, ale to bardzo nie umiem śpiewać oraz b) nie mam szans dołączyć do klubu 27 więc nawet nie ma sensu inwestować w nałogi narkotykowo-alkoholowe.

No ale ponieważ wujek Dżordż mówi make 2014 great (a wszyscy słuchamy wujka), to wyciągam na wierzch oraz do publicznej wiadomości plan przejęcia władzy nad światem (tak naprawdę to nad szafą).

A plan, w skrócie, brzmi tak – nie kupować sobie żadnych elementów odzieży w tym roku.

Dlaczego?

Po pierwsze – żeby sprawdzić, czy możliwe jest uwolnienie się od dyktatu salonów houte couture (tak naprawdę to sieciówek).

Po drugie – żeby się przekonać, że umiem świetnie szyć, tylko jeszcze nie miałam okazji tego wyrazić, prawdaż.

Po trzecie – a w sumie to żeby zaprotestować przeciwko sytuacji w szwalniach szyjących dla tych wielkich.

Po czwarte – żeby trochę przewietrzyć szafę, zmniejszyć hałdy ubrań w których nie chodzę, poprzerabiać je w to, w czym będę chodzić. Ja, albo ten niski, co to tu mi się pałęta po życiorysie.

I wiecie co, fajnie by było, gdyby okazało się, że nie jestem jedyna z takimi planami. Ciekawe, czy ktoś ma podobny plan na ten rok?

 

A poza tym, to niski dostał mój stary aparat, chodzi i robi zdjęcia z perspektywy 1 metra. Fajne to jest, całkiem nowe spojrzenie.

Oraz strzela klasyczne selfies. Bo przecież nie nauczę dziecka słowa ‚samojebka’, litości.

Pierwsze selfie

Pierwsze selfie

To co, szyjemy nie kupujemy?

 

 

Reklamy

13 thoughts on “2014 – rok bez kupowania

  1. Nie, to ja poległam na całej lini, bo na zakupach w tym roku juz byłam i mam zamiar iść na kolejne (kolekcja sportowa w H&M kusi), ale za to w szfach mam posprzątane i wszystko czego nie nosiłam przez ostatni rok znalazło już nowych właścicieli wiec w sumie mam dużo miejsca na nowe;-))

    I jeszcze jeden ważny szczegół: szyć to ja nie umiem do tego stopnia że przyszycie guzika jest nielada wyczynem, trudno wiec oczekiwać, że nagle stanę się królowa szwaczek.

    Lubię to

  2. TL;DR – Nie wierzę w postanowienia, mi pewne rzeczy same z siebie przychodzą.

    Rozwinięcie: Myślę, że dość rzadko kupuję ubrania, jeśli z sieciówki, to tylko jednej (bo mi się podobają ciuchy, kolory oraz moje rozmiary) i też od dzwonu, a poza tym zdobywam ciuchy z Safripsti oraz na wymianach. Mam przygotowany wór ciuchów, które chcę wystawić na sprze, bo są spoko, ale zabrać się do tego nie mogę. I to by było moje postanowienie, gdyby nie to, że wiem, że po prostu samo kiedyś do mnie przyjdzie: tak, dziś jest ten dzień, kiedy usiądę i wystawię te ubrania – siadam i to robię. Ale jest to całkiem niezależne od postanowienia.
    Postanowieniem by było – chociaż też nie do końca – otwarcie manufakturki sitodrukowej i stworzenie czegoś nowego ze starego, ale ponieważ nie mam w sobie jeszcze tej desperacji i determinacji, to tego nie robię. Nie postanawiam, że zrobię, bo nie wiem, czy zrobię. Choć pomysł mam, i nawet nazwę i pomysł na logo.
    Nie wiem, czy to ma sens ;p

    Lubię to

  3. O rajuniu!!! Mogę spróbować, co mi szkodzi! Najwyżej przyjadę do Ciebie cobyś mi ciuch machnęła jakbym nie dała rady sama 😀 Właśnie oglądam 13 burd z lat 91-92 i nawet pamiętam, co z nich wtedy szyłam…

    Lubię to

  4. „Po drugie – żeby się przekonać, że umiem świetnie szyć, tylko jeszcze nie miałam okazji tego wyrazić, prawdaż.” padłam 🙂 Ja, jak przedmówczyni – raczej w kierunku przeróbek, ależ jednakoż to też mały krok ku wielkiej sprawie. Trzymam kciuki za Ciebie, ja jednak tak publicznie się nie zaprzysięgnę, gdyż pokusy w SH czają się, oj czają…

    Lubię to

  5. Super pomysł, chętnie bym się przyłączyła w 100%, ale chyba nie dam rady jeszcze. Mogę się przyłączyć częściowo, przerabiając stare ciuchy w nowe 😀 Zaczynam od przerabiania ubrań w akcesoria do domu, a to już coś. To wszystko dlatego, że moje zdanie jest takie, że najłatwiej jest jechać do IKEI, ale to już nie ta sama radość, jak np. zrobienie ze starych koszul fajnych poszewek na poduchy, do salonu lub sypialni. Trzymam za Ciebie kciuki 🙂 Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s