ZPT - szycie auta

ZPT dla przedszkolaka

Progeniturek objawił dziś powód, dla którego nazywa się jego gatunek smarkaczami. No i gorączka. Cóż było czynić, zostawiło się w domu człowieka.

A żeby mnie go szlag z nudów nie trafił, to pomyślałam sobie, że zrobimy porządne zetpety. Pamiętacie zetpety?

Zapytałam zatem, czy chce coś sobie uszyć sam. No chciał.

Zapytałam, co. No zygzaka.

Uzgodniliśmy kolor (z braku czerwonego filcu stanęło na niebieskim).

Narysowałam auto na złożonym na pół arkuszu filcu, wycięłam.

Przyniosłam starego singera, progeniturek wybrał sobie kolor nici. Zielony. Ustawiłam ściegi i jedź, mówię. I pojechał. Do prądu maszyny nie włączałam, kręcił łapką.

Na zakrętach opanował podnoszenie stopki i zmianę kierunku jazdy. Pod koniec zszywania wypchał auto wkładem silikonowym, doszył do końca i tak oto syn mój w wieku lat niecałych czterech uszył sobie zabawkę. Zawłaszczył maszynę, która już jest ‚jego’.

Zaglądając co chwila do dolnej szpulki, czy na pewno jest nić (przesuwanie płytki mu się spodobało), podnosząc i opuszczając stopkę z hukiem (pełnoletni Singer to jednak porządna firma), odczepiając i dołączając podstawę z uporem maniaka syn szył.

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta

 

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

Ręczniki dla przedszkolaków, haftowane

Tkanina bawełniana w sówki, turkusowy bawełniany ręcznik o gramaturze 500g, jasnozielony haft z imieniem użytkownika jakąś miłą dla oka czcionką – i okoliczne rodzinne przedszkolaki mają swoje ręczniczki do rąk. Pętelki do zawieszania na haczyku uszyte zgodnie ze wskazaniami z, uwaga, PODRĘCZNIKA. Reszta, jak zwykle, na wariata 😉

Swoją drogą, wczoraj jedno z docelowych przedszkolaków zobaczyło ręczniki anderkonstrakszyn i z trudem wyjęłam je spod zimnych skrzydeł, a walka była zaciekła. Nie wiem, czemu przedszkolaki tak lubią mieć takie drobiazgi dla siebie i na własność. Może chodzi o moszczenie sobie miejsca w świecie, o oznaczanie własności. W końcu taki przedszkolak, nie licząc stu czterdziestu siedmiu zabawek i dwóch tysięcy osiemset piętnastu klocków, bardzo ma mało swoich rzeczy, takich użytkowych. W porównaniu do tego, ile chłamu mają rodzice 😉

Ręczniczki mają wymiary ok 40/25 cm.

No więc poszłam zrobić uszytkom zdjęcia. A udało mi się uwiecznić jeden z powodów dla których moje zdjęcia są, jakie są – jak klikniecie, foty objawią się większe.

W każdym razie jest klasyka pozowania ręcznika na ściance:

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

Oraz zdjęcia właściwe. Sorry, taki mamy kot.

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

spersonalizowane haftem ręczniczki przedszkolaków

Zwykły, szary t-shirt

Całkiem zwykły t-shirt

Uszyłam młodemu. Wygląda jak zupełnie nic specjalnego, ale musicie wiedzieć, że został wykończony! No i to o te wykończenia się rozchodzi właśnie, patrzcie i podziwiajcie 🙂

Od środka ładnie, od zewnątrz ładnie, prawie całkiem równo i w ogóle, czad.

Tu widać dolne wykończenie:

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

A tu wykończenia:

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

A tu krawędź przy ramieniu:

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

i rękawek od lewej strony:

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

 

A tu wykończenie przy dekolcie:

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

No i całość – jak widać – absolutnie nie wyróżnający się niczym, standadrowy t-shirt. Prawda?

Zwykły, szary t-shirt

Zwykły, szary t-shirt

 

t-shirt z banksym

T-shirt – Rok bez kupowania – projekt 2

A jak tam projekt z niekupowaniem odzieży, zapytacie. A nieźle, nieźle. Przypomniałam sobie otóż, że przydałby mi się nowy t-shir. No i koniecznie chciałam wypróbować nowego owerloka. I stwierdziłam, że przecież to nie może być specjalnie trudne. i faktycznie – krojenie zajęło mi jakieś 10 minut, zszywanie kolejne 10. No i najdłuższe z calej proceduty – naprasowanie nadruku – a chyba z kwadrans zajęło to M, z rozgrzewaniem maszyny i szukaniem zdjęcia w dobrej rozdzielczości włącznie. I tak oto mam tiszerta z nadrukiem.

Taki tam tiszer, prosty maksymalie, z 2 kawałków cienkiej dzianiny bawełnianej. Wykrój wygląda mniej więcej tak:

jak uszyć najprostszy t-shirt

jak uszyć najprostszy t-shirt

zszyty owerlokiem, brzegi również obrzucone owerlokiem, bez wykończeń. Ale żadne inne wykończenie mi do tego obrazka nie pasowało.

No i na człowieku czyli na mnie:

t-shirt z banksym

t-shirt z banksym