Skąd się biorą prawdziwi faceci?

Tytułowy temat frapuje wiele kobiet od dawna.

Różne są teorie, że ich nie ma, że wyginęli, że winne ich brakowi są matki (zawsze to matka jest winna!) albo nieobecni ojcowie (których przegnały matki, wiadomo).

Jako hodowcę małego chłopczyka interesowało mnie zawsze bardziej, żeby wyrósł na człowieka, dobrego, wrażliwego, fajnego. Prawdziwość, a zwłaszcza stereotypowo szowinistyczna „prawdziwość” jego męskości jakoś nie pojawiała się w obszarze moich zainteresowań wychowawczych.

 

Ale tak czy siak, wszystkie przecież wiemy, jacy są faceci, mrug mrug.

Nie zauważają naszej nowej fryzury, licytują się na wielkość samochodu, pistoletu czy innych przedłużaczy, a jeśli chcemy, żeby coś zrobili, należy ich tak zmanipulować, żeby myśleli, że sami wpadli na ten pomysł. Takie tam żenująco szowinistyczne mity nt ‚prawdziwych mężczyzn’. Oczywiście , jak z każdym szowinistycznym mitem, te również są kompletnie niczym nie poparte.

Mrug, mrug.

 

A teraz taka historyjka, prawdziwa, niestety. Poszłam do fryzjera, selfi na łolu zgarnęło niemal 90 lajków, pardon my Klatchian (a przy okazji, nie macie wrażenia, że księstwo Dorn=Klatch?), nie, że taka piękna jestem, tylko ostatnia zmiana fryzury to było opitolenie się na zapałkę i teraz internety chyba odetchnęły, że nie pogrążam się w rozpaczliwym nastroju a’la Sinead O’Connor łkająca, że nothing compares to you sto lat temu, no więc zmiana fryzury została odnotowana publicznie. Oraz w oflajnie przez wszystkie osoby w otoczeniu, poza, tadam, pewnym znanym mi czterolatkiem. Indagowany na okoliczność, czy mama ma fajną fryzurę, zatrzymał się, przyjrzał i rzekł –

– o, obcięłaś, z uznaniem nawet to powiedział i wrócił do swoich chłopięcych spraw.

 

Ale nic to. Załóżmy, że po prostu spostrzegawczość ma po mamusi.

Ale z zupełnie innej beczki – odwiedziła nas koleżanka, ze swoim czterolatkiem. Synkowie z mety zaczęli oglądać swoje bronie palne i sieczne i licytować się, który ma większego. Wygrał ten, który zaświecił przeszło półmetrowym mieczem świetlnym.

Przypadek, pomyślałam. Ot, fraszka, igraszka, zabawka, zbieg okoliczności, to przecież nic nie znaczy.

 

Zatem wracamy do rozmowy z koleżanką, niscy zajmują się swoimi sprawami. Ale że pogoda piękna, zagajam przechodzącego syna –

– A może byście wzięli piłkę i poszlibyśmy pograć z kolegą na patio?

– nieeeee mamo – zatrzymał się. I stoi tak obok. Stoi i myśli. Wróciłyśmy do rozmowy osób pełnoletnich. Po trzydziestu sekundach słyszę spod pachy –

– mamo…?

– tak, skarbie?

– tak sobie myślę… a może weźmiemy piłkę i pójdziemy z chłopcem na patio…?

– O, świetny masz pomysł- odpowiadam bez mrugnięcia okiem.

 

A zatem największa niewiadoma reacji damsko – męskich rozwiązana. Prawdziwi faceci generują się sami, w wieku lat niecałych 4 (słownie: czterech).

 

Obawiam się, że proces ten jest, niestety, nieodwracalny. Moja droga przyszła synowo.

Muahaha.

Mrug, mrug.

 

 

Reklamy

One thought on “Skąd się biorą prawdziwi faceci?

  1. Z czasem się nauczy, żeby swoją spostrzegawczością się nie afiszować. Uczą tego kobiety. Jak mu po raz nty wyjdzie z przesłuchania albo opowieści co się wydarzyło z tą fryzurą, oceni, że awantura o brak uwagi zajmuje mniej czasu ;] Srsly.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s