przerażające odmęty kobiecej torebki

Posprzątałam w torebce.

‚pics or it didn’t happen’? No więc nawet miałam przez moment zamiar uwiecznić ten żenujący moment, ale mi przeszło i wolałabym, żeby didn’t happen.

W każdym razie znalazłam 9 długopisów, z czego jeden w częściach a drugi to błyszczyk.

3 monety kolekcjonerskie ZTM (zabijcie nie wiem, po co one są wydawane, ale wolałabym płacić mniej za bilety niż zbierać metalowe śmieci).

Podkład – ucieszyłam się, bo myślałam, że ten w łazience mi się kończy i trzeba kupić nowy. W zasadzie to nie pamiętam, ile czasu ten podkład mógł jeździć ze mną w torebce, więc może jednak trzeba kupić.

Leki w blistrach i pudełkach. Być może byłabym zdrowsza, jakbym je zażywała, zamiast nosić w pierdolniku torebkowym.

3 tabletki nieznanego działania i pochodzenia, acz jednak podejrzewam że legalne, co najwyżej na receptę, w najgorszym wypadku wypisaną przez weterynarza.

Góra zużytych chusteczek higienicznych.

Kredka woskowa. Pomarańczowa.

Kolejna góra paragonów.

Jakieś pisma z banku, pracy i inne tego typu.

Telefon, kindle, portfel, kabel do kindla, 70 groszy.

Hm.

Projekt prezent, z innej beczki, rośnie:

Zrobiłam bakłażany o przepięknym, intensywnym kolorze:

Bakłażany z filcu

Bakłażany z filcu

 

Uszyłam też filcowe kromki chleba, zdecydowanie wściekle realistyczne. Z nimi był problem, albowiem ciężko jest tak je skonstruować, żeby się spód z wierzchem nie przesuwały:

Kromki chleba z filcu

Chleb z filcu

Filcowa kromka chleba z sałatą

Filcowa kromka chleba

Do tego 2 strąki groszku:

Filcowe strączki groszku

Strączki groszku z filcu

 

I jabłuszka:

Jabłka z filcu

Jabłka z filcu

 

No i wszystko razem:

 

 

Jedzenie filcowe

Zestaw jedzenie filcowe

 

 

Dorobiłam jeszcze kilka truskawek i makaron. Muszę przyznać, że całość zaczyna wyglądać całkiem obiecująco.

Reklamy

Szycie filcowych zabawek – samouczek młotkowego

Samouczek, bo nie tutorial.

Zrobiłam kolejny zestaw.

Już na pierwszy rzut oka młotek drugi wygląda lepiej. Trzonek jest gładszy i jego spód jakby równiejszy.  To wynik procesu samouczenia się 😉 – w tutorialu który kupiłam razem z wykrojem nie było informacji o tym, że trzonek młotka wypadałoby usztywnić – na to wpadłam sama już za pierwszym razem. Ale o tym, że do środka należy wrzucić sztywne kółko, żeby denko było równe – nie pomyślałam za pierwszym razem.

Kolejność szycia z tutoriala również pozostawiała wiele do życzenia.

Podpowiadam, jakby ktoś chciał uszyć sobie młotek (zakładam, że istnieją w internetach tacy, co mają gwałtowną potrzebę uszycia sobie młotka, przecież nie mogę być jedyna. Wiec jak zapałają, to o, proszę – jest) – najpierw robimy trzonek, potem przyszywamy go do dolnej części elementu walącego (to zapewne ma jakąś swoją nazwę) (napierdzielator?) i dopiero tę część zszywamy razem z resztą elementu walącego i wypychamy.

Do wypychania drobnych i małych form przydaje się najzwyklejsza pałeczka do chińszczyzny czy tam sushi. Nieoceniona w przypadku napychania gwoździ śrubek wkrętów.

Kolejny wniosek – skrzynka jednak powinna być szyta jednokolorowo a boki winny być usztywniane zdecydowanie mocniej – tu nieocenione są teczki z cienkiego plastiku.

Zrobiłam również piłę. Zrobiona piła w nowym zestawie wygląda tak:

zabawki filcowe

skrzynka i piła z filcu